Wczoraj miałem wątpliwe szczęście reinstalować Windowsy XP. Jedyną płytą jaką miałem był 'Windows XP SP 1' (orginalna) - zgaduje, że żadnej innej nie powinienem używać/nie mogę dostać. Chciałem wykonać update. Wkładam płytę. Kopjuje pliki do instalacji. Należy zrestartować. Coś tam instaluje. Ponownie zrestartować. Windows postawiony.
Na poczatku należało zainstalować ponad 60(!!!) aktualizacji. Zrestartować. Zainstalować SP2 i ponownie zrestartować. Zainstalować kolejne poprawki i antywirusa. Zrestartować.
... a nie wiem co się stanie. Na tym systemie po prostu nie da się pracować. Na pewno nie bez praw administratora. Próbuje, wydawać by się mogło, zrobić dosyć prostą rzecz - podłączyć drukarkę przez SMB. Oczywiście co mówi ten system? Że użytkownik nie ma uprawnień do dodawania drukarki a dodanej przez administratora nie widzi (tak - najlepiej jak użytkownik niczego nie drukuje - po co ma marnować tusz i papier). Najbardziej mnie denerwuje to, że przed godziną to wszystko działało. Działało również, jak wszyscy byli adminami (tylko co z bezpieczeństwem? podczas tygodnia bez antywirusa za firewallem złapał ich 4).
.Od jakiegoś czasu Windows wyraźnie odmawiał(losowo!!!) połączenia z drukarką. Oczywiście pierwsze podejrzenie padło na Windows lub sambę. Otóż nie - sprawca został właśnie wykryty - pakiet "bezpieczeństwa internetowego".
Usłyszałem, że Netbeans (6.0), które IMHO rozwija się znacznie szybciej niż eclipse, ma wsparcie dla Ruby on Rails. Postanowiłem przekonać się na własne oczy...
Druga awaria komputera - najpierw DVD, teraz płyta główna (chyba) - razem drugi raz w serwisie w ciągu ostatniego miesiąca (naprawa trwa ok. 3 tygodni...).
Na serwerze bacula właśnie została skonfigurowana...
TP SA twierdzi, że obciążenie sieci spada a sytłacja wraca do normy. Dlaczego tylko google ładuje się już 10 minut - a inne strony wcale nie szybciej?
Najgorzej zaimplementowaną usługą roku ogłaszam nfs. Znam(na razie) tylko dwa demony, które nie obsługują słuchania na wybranych adresach/interfejsach: totd i nfs. O ile totd można usprawiedliwić (ma to tylko pod (GNU/?)Linuksem) to nfs już tak prosto się nie da.
Gcj nie tolerował flag -Os -march=pentium-m -mmmx -msse -msse2 -mfpmath=sse -pipe -momit-leaf-frame-pointer -ggdb. Skompilował się jednak z -O0 -ggdb. Na razie sprawdzam, co w budowie przeszkadza dodając flagi po koleji (trochę to trwa, ale optymalizacja jest wysoce wskazana...).
Tytuł może trochę wprowadzać w błąd - przyspieszyłem jądro o ponad 70% kosztem ładowania modułów podczas startu. Zamieniłem siekierkę na kijek? Wydaje mi sie, że nie...
Żeby poprawić sobie humor ponarzekam na wolne IDE. Przedewszystkim na to, że zbytnio skupiają się na jednym języku. Zgodzę się, że filozofia "rób jedną rzecz dobrze" jest potrzebna ale nie wtedy gdy musimy połączyć kod w dwóch językach.