Polityka i Ekonomia

Plac Wilsna vs. Plac Bankowy

10 sierpnia, 2008 o 22:32:24 Dodaj komentarz Poziom: 0 Permalink

Ostatnio głośno jest o problemie występującym m. innymi na pl. Wilsona w Warszawie. Okazało się, że Banki wypierają kawiarnie i sklepy.

Jak zauważyłem pierwszą instytucją obwinianą o ten proces był wolny rynek. Jak powszechnie wiadomo ta instytucja dzisiaj jest winna wszystkiemu - od drogiego jedzenia poprzez pogodę na kryzysach kończąc. Co jednak słychać 'po drugiej stronie barykady'?

Spójrzmy na przyczyny tego wypierania. Nie ma żadnych 'naturalnych' przyczyn dla których banki miały by mieć więcej pieniędzy na wynajmowanie lokali niż sklepy. Obecnie trudno je uznać za bardziej pewne (patrz - regularne kryzysy). Przyczyna może być 'nienaturalna'. Dokładniej - rynek pieniądza jest kontrolowany przez Bank Centralny. Jeśli kredyty są sztucznie tanie (pieniądz jest 'łatwy') to podwyższa się ilość żądana przez konsumentów. Banki mające więcej klientów oczywiście otwierają następne oddziały. Ponieważ takie miejsca są dobrami ekonomicznymi to rynek szuka nowego ekwilibrium - już niestety nie tego 'społecznie pożądanego'.

PS. Chciałem zaznaczyć, że moja wiedza ekonomiczna jest powierzchowna - jednak to mi przyszło do głowy, gdy zacząłem analizować tą sprawę

Komentarze do wpisu

Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.

#

cobyl

Polecam Ci przeczytać o Dylemacie wspólnego pastwiska, i zrozumieć, że UPRowskie brednie naprawdę są łatwe do obalenia ;)

A także dokonać refleksji nad jakością przestrzeni publicznej w Europie (szczególnie zachodniej) i w USA. Nie ma przebacz, regulowanie rynku, czy naruszanie świętego prawa własności (w tym prawa wynajowania komu się zechce i na co się zeche) ma wiele wad, ale ma także zalety. Cały myk, jak znaleźć złoty środek.

12 sierpnia 2008, 14:44:36

#

cobyl

o, jest omówienie w wikipedii – http://pl.wikipedia.org/wiki/Dylemat_wsp%C3%B3lnego_pastwiska ale dość kiepskie, i nie bardzo oddaje istotę sprawy.

O, tu jako „Tragedia…” lepiej omówione: http://pl.wikipedia.org/wiki/Tragedia_wsp%C3%B3lnego_pastwiska

12 sierpnia 2008, 14:47:39

#

Uzytkownik

1. Od UPR się dosyć odcinam
2. Zauważ że jest to postępowanie takie – urwgulowalismy rzekę. Zaczynają się powodzie. Powodzie były skutkiem braku dostatecznego wyregulowania rzeki czy przeregulowaniem jej?
3. Dylemat wspólnego pastwiska znam i zazwyczaj jest używany jako argument na rzecz praw własności.
4. Co do regulacji estetycznej to czy nie zakłada ona, że ludzie nie tworzą rzeczy estetycznych. Dlaczego w takim razie człowiek wybrany przez ludzi nie mających gustu miałby go posiadać?

12 sierpnia 2008, 14:51:20

#

cobyl

4. no cóż, dlaczego to Ci nikt nie odpowie, ale tak się zazwyczaj składa.
3. także. ale pokazuje, że prawo własności jeśli myślimy o społeczności, nie może być prawem bezwzględnym, nie?
2. Ale to nie jest w żaden sposób trafna analogia :( Tutaj mamy klasyczną sprawę, dla każdego właściciela domu z osobna jest lepiej wynająć lepiej płacącemu, cichemu, spokojnemu Bankowi. To byłoby nieracjonalne i niegospodarne wynając komukolwiek innemu. I zgodnie z rachunkiem ekonomicznym oni czynią słusznie. Cały myk, że nie zawsze ich interes jest zgodny z interesem ogółu.
1. ot tak se zażartowałem, bo to takie uprowe szukać zła świata w bankach centralnych…;)

12 sierpnia 2008, 15:55:39

#

Uzytkownik

1. Raczej austriackie (jak w „Austriacka szkoła ekonomii”). UPR nie jest przywiązany do żadnej szkoły ekonomicznej. Dodatkowo chyba UPR nie postuluje zniesienia banku centralnego.

2. Nie do końca tak – jeśli do czegoś można to porównać to do crowding out. Temu trendowi przeciwdziała efekt odwrotny – prawo malejących zysków i użyteczności. Inaczej każdy nowy bank zmniejsza marginalny zysk i zwiększa marginalny koszt [zmienny]. Następuje więc moment w którym MZ = MK (MZ – marginalny zysk a MK – marginalny koszt) – tzw. punkt stopu.

Można się kłócić że na wolnym rynku punkt stopu odpowiada zawsze interesowi konsumentów tzn. wszystkich (tzw. głosowanie portfelem). Co innego jeśli mamy inflację a pieniądze rozchodzą się nierównomiernie. Wtedy jedne gałęzie otrzymują je szybciej (banki) a niektóre w drugiej kolejności (restauracje). W rezultacie mechanizm cenowy jest zaburzony więc aktorzy nie mają podstawowej metody kalkulacji ekonomicznej. Następuje na pozornie wolnym rynku zła alokacja zasobów.

Banki na wolnym rynku nie mają pieniędzy z powietrza tylko otrzymują je od klientów więc to oni w ostateczności są odpowiedzialni za to co wolą (jeśli wolą restauracje to nie ma problemu – banki nie stworzą ‘magicznie’ pieniędzy). Jeśli próbowałyby stworzyć tak pieniądze szybko by zbankrutowały.

3. No cóż – jako anarchokapitalista(najbliżej chyba agoryzmu) musze przyznać że nie uznaje wyższości społeczeństwa nad jednostką. W libertariańskim pojmowaniu praw naturalnych/praw człowieka prawo własności jest jednym z 2 bezwzględnie obowiązujących praw (obok nieagresji).

Szerokie omówienie tematu jest tutaj: http://en.wikipedia.org/wiki/Tragedy_of_the_commons wraz z pokazaniem przynajmniej części zarzutów do tej sprawy.

4. Nie wiem – dla mnie nie jest to ani logiczne(tzn. udowodnione prakseologicznie) ani potwierdzone przez rzeczywistość(tzn. potwierdzone empirycznie).

12 sierpnia 2008, 16:21:19

#

cobyl

3. Ale gdzież tam wyższość społeczeństwa nad jednostką! Boże dobry uchowaj! Ale TAKŻE, gdzież też wyższość interesu jednostki nad interesem społecznym bezwzgledna??? Jest tak ogromne spektrum stanów pośrednich, że każdy znajdzie coś dla siebie. Skądinąd właśnie szukanie tego kompromisu dla mnie tym co najważniejsze/najciekawsze w polityce. No, i w ogóle – jej istotą.

4. Ha. Trudna sprawa. Ale mi się wydaje, że naprawdę widać różnicę miedzy miastami gdzie odbywa sie coś takiego jak planowanie jakieś urbanistyczne, a favelami, czy (choć to już aż nazbyt skrajny przypadek) – Warszawą. A to wszystko zakłada, że jest jakaś tam jednostka co wie lepiej… A takie favele – pełna wolność.

12 sierpnia 2008, 16:28:12

#

Uzytkownik

3. Społeczeństwo to zbiór jednostek. Nie ma ‘interesu społecznego’ jako takiego. Są interesy poszczególnych jednostek. Zazwyczaj to co jest korzystne dla X, Y i Z jest niekorzystne dla A, B i C.

4. Założenie że jednostka wie czego chcę jest realniejsze niż próba zgadnięcia przez pare jednostek co chcę 2 miliony innych jednostek…

Dodatkowo czego bardziej oczekują ludzie – wielkich, tanich budynków blisko miejsca pracy czy mniejszy, droższych i ładniejszych budynków tylko że codziennie kilka godzin do pracy i z powrotem? Nie zapominajmy że przed takimi wyborami stoimy – trzeba rozważyć wszystkie aspekty sprawy a nie takie które dotyczą jednej grupy. Inaczej widzimy zysk dla społeczeństwa w ‘zbitych szybach’ i logikę w ‘petycji producentów świec’.

A zwracam uwagę że do planowania Warszawy przyczynili się tacy wielcy wolnościowcy jak Hitler (np. getto) czy Stalin – a właściwie ich pomocnicy.

12 sierpnia 2008, 16:44:21

#

kobe

3. serio tak se myslisz, czy gdzies przeczytales i bezrefleksyjnie przyjeles na wiare. to bardzo dziwne co piszesz, wiekszosc nawet bardzo ulta ultra ludzi mowi ze on jest… to jest naprawde wyjatkowo latwe do zbicia, lepiej w ogole z takimi ideami nie startowac;)

4. alez dokladnie na odwrot. jedna jednostka wie lub nie – 50% szans. przy duzej liczbie jednostek dla kazdej robimy losowanie 50% tak, nie. jak choc raz padnie nie – caly efekt na marne. tak to dziala.

5. berlin byl zniszczony nie mniej niz warszawa, porownaj sobie jakos przestrzeni tam i w warszawie. stalin i hitler to byty obiektywne i niezalezne. nasza nieumiejstnosc w radzeniu z sobie z nimi, to jest prawdziwy problem.

13 sierpnia 2008, 18:54:38

#

Uzytkownik

3. – Tak myślę. Oczywiście – istnieją rzeczy które opłacają się większej ilości osób etc. Ale jednostką podstawową jest człowiek. Interes społeczny jako taki nie istnieje – można rozumieć go jak najwyżej jako wypadkową interesów jednostek ale z natury wartościowania ludzkiego bardzo trudno określić jego położenie. – Kogo nazywasz ultra ultra? Konserwatywnych liberałów? Ci nie są ultra ultra – albo raczej są ale nie w tą stronę. Minarchistów – nie są ultra ultra. Anarchokapitalistów? Ich jest chyba garstka i raczej tak uważają.

4. – Skąd te 50% szansy? – Każdemu podoba się co innego. W związku z tym istnieje szansa że ludzie lubiący jakiś styl będą (w długim terminie) w jednym miejscu – modulo inne niewygody. – Skąd założenie że bezpośredni związek z terenem nie ma przełożenia na tą szansę? – Czy zakładamy obiektywną estetykę? Jeśli tak to pewnie masz rację (choć oceniłbym szansę na << 10%) – ale czy nie kłuci się to z głoszonym przez Ciebie jakiś czas temu postmodernizmem? Jeśli nie to bardziej skłonny jestem uwierzyć w ‘ukryty ład’ rynku niż w ‘naukowe’ zgadywanie. – I ostatnie – nieskomentowane lecz warte przypomnienia – czy ludzie wolą bardziej estetyczne budynki uwzględniając koszty?

5. Miałem tylko na myśli, że są czynniki zewnętrzne. O tym punkcie mógłbym trochę podyskutować – o przyczynach różnego radzenia sobie poczynająć. Choć tutaj przyznaje, że zgaduje gdyż musiałbym wiedzieć trochę więcej.

13 sierpnia 2008, 21:26:05

#

Anonim

4. och, te 50% to owszem dosc nie ladne zalozenie ze ALBO-ALBO. Co do obiektywnej estetyki – to nie jestem pewien czy ja zakladamy. Wcale nie musimy. Moze byc nieobiektywna a spojna. Wybrana, ale jakas – przemyslana. Oh, ludzie gdy ich to dotyczy bezposrednio prawie zawsze (gdy spojrzy sie z wiekszej oddali) wola taniej/bardziej zyskownie. To oczywiste, i wlasnie po to mamy panstwo/regulatora by ludzi blokowal przed na samym poczatku wspomniany, Dylematem/Tragedia wspolnego pastwiska. To dokladnie to, ze to co lepsze dla jednostki dla spolecznosci moze byc zle. I tak wlasnie jest ze zla przestrzenia.

2.
a gdzie sie to co ja uwazam – a wiec, to ze istnieje cos takiego jak „interes spoleczny” – z uznaniem podstawowosci czlowieka (ale potworek?). Toc wlasnie tu chodzi o prawa czlowieka, ktore dazenie do wlasnego interesu innego czlowieka ogranicza. O to sie to rozbija przeciez. O te pastwiska. Jak rozumiem dla anarchok. nie jest problemem zanikniecie i wyjalowienie „pastwiska” za X lat?

15 sierpnia 2008, 01:03:00

#

Uzytkownik

4. Więc może bardziej zgodne z tzw. ‘interesem społecznym’ byłoby żeby ludzie mieli większe domy albo lepszą opiekę medyczną/komputery/edukację/rozrywkę/... niż żeby byli w małych acz pięknych domach (lub dom będzie za x lat a teraz w pokoju u teściowej z niewiarygodnym dojazdem)? W końcu to nie jest koszt ‘pieniężny’ ale są tam alokowane konkretne zasoby.

Dlaczego, na jakiej podstawie uważamy piękno za bardziej zgodne z interesem społecznym niż cokolwiek innego?

2. W akapie zazwyczaj uważa się że włsaność jest niczyja (stan ‘domyślny’ – np. pluton nie należy do nikogo) albo jest zajęty przez kogoś (jednostę lub organizację). Jeśli coś należy do organizacji to może ona tym rozporządzać.

Dodatkowo za prawa człowieka uważa się tylko i aż samoposiadanie (i wynikające stąd konsekwęcjię) i nie inicjowanie agresji (szeroko rozumianej).

PS. Jak pisał Bastiat – to, że sprzeciwiamy się żeby coś było robionę przez państwo nie znaczy że sprzeciwiamy się przeciw temu. Nic nie stoi żeby powstała organizacja non-profit „Ratujmy Pastwiska” skupująca pastwiska i udostępniająca je na określonych zasadach.

15 sierpnia 2008, 01:21:07

#

Uzytkownik

2. Chodziło o Pluton nie pluton

4. Weźmy taki gotyk i neogotyk. Ten drugi miał architektów-teoretyków którzy potrafili przerobić katedrę żeby była bardziej ‘gotycka’ – tzn. żeby trzymała się zasad gotyku a nie tak jak ci niedouczeni prostaty zbudowali ją w XII w. ;) Rezultat był IMHO mierny…

31 sierpnia 2008, 23:06:58

Dodaj komentarz

Textile Lite włączony ( szczegółowy opis znaczników ):