Ostatnio muszę trochę popracować z tekstem. Nie mogę za żadne skarby odnaleźć cytatu (trafiam tylko na miejsca przed i na mijsca po). Jedyny ebook jaki znalazłem składa sił wyłącznie z kliterówe (ehm. literówek ;) ) więc wyszukiwanie w nim jest bezcelowe. Co można zrobić? Czytać książkę od początku...
Ostatnie dwa dni obfitują w wydarzenia. Dokładniej:
Aż strach pomyśleć co będzie jutro
Z powodu kolejnej awarii(3 w tym roku - kalendarzowym) komputera przeniosłem dysk do kieszeni na usb(2.5 -> 3.5 IDE) i podłączyłem do innego komputera. Niestety - działa to niezbyt stabilnie... ale działa.
... a nie wiem co się stanie. Na tym systemie po prostu nie da się pracować. Na pewno nie bez praw administratora. Próbuje, wydawać by się mogło, zrobić dosyć prostą rzecz - podłączyć drukarkę przez SMB. Oczywiście co mówi ten system? Że użytkownik nie ma uprawnień do dodawania drukarki a dodanej przez administratora nie widzi (tak - najlepiej jak użytkownik niczego nie drukuje - po co ma marnować tusz i papier). Najbardziej mnie denerwuje to, że przed godziną to wszystko działało. Działało również, jak wszyscy byli adminami (tylko co z bezpieczeństwem? podczas tygodnia bez antywirusa za firewallem złapał ich 4).
.Od jakiegoś czasu Windows wyraźnie odmawiał(losowo!!!) połączenia z drukarką. Oczywiście pierwsze podejrzenie padło na Windows lub sambę. Otóż nie - sprawca został właśnie wykryty - pakiet "bezpieczeństwa internetowego".
TP SA twierdzi, że obciążenie sieci spada a sytłacja wraca do normy. Dlaczego tylko google ładuje się już 10 minut - a inne strony wcale nie szybciej?
Gcj nie tolerował flag -Os -march=pentium-m -mmmx -msse -msse2 -mfpmath=sse -pipe -momit-leaf-frame-pointer -ggdb. Skompilował się jednak z -O0 -ggdb. Na razie sprawdzam, co w budowie przeszkadza dodając flagi po koleji (trochę to trwa, ale optymalizacja jest wysoce wskazana...).
Z benchmarkami istnieje, w mojej opinii, kilka problemów - po pierwsze są robione pod system Windows. Samo w sobie nie jest to dziwne (wystarczy spojrzeć na udział systemów w rynku), ale uzyskana wartość może być daleka od rzeczywistej (tzn. tej, której poszukuje - pod Windowsami jest to zapewne dokładny wynik). Zaraz wyjaśnię dlaczego.
Tyle mówi się o RoR jednak IMHO należałoby także wspomnieć osobno o sercu - ActiveRecord.
Czasami mam polityki po prostu dość. O ile w diggu 'łatwo' jest nie zasubskrybować politycznych kanałów to w digu(osobny temat World & Business zawiera politykę i opinie polityczne) to na polskich odpowiednikach polityka jest w Kraju, Świecie, Kulturze, Gospodarce...
Kolejną korzyścią z libata jest automatyczne rozróżnianie dysk/cdrom. Czasami, z powodu domyślnej konfiguracji, udev nie odróżniał dysk/cdrom i nadawał 'odpowiednie' prawa. O ile jednak /dev/hdc można pomylić z dyskiem to /dev/sg0 już trudno.
Zauważyłem tylko jedną wade libata - hdx to Hard Disk x a sdx to SCSI Disk x. Ja mam tylko dyski ATA ;) - nazwy nie są konsekwętne.
Udało mi się uzyskać suspend-to-disk. Jedyne zmiany jakie zrobiłem to brak wyładowywania wszystkich modułów (chyba nie ma wpływu) i... zmiana na libata.
Jeszcze nie udało mi się uzyskać suspend-to-ram ale to, mam, nadzieje, kwestia czasu.
Skonfigurowałem libata na komputerze. Dostaje, że nie ma takiego dysku. Wpisuje więc poprawne root=sda2 i... znowu ten komunikat. Zapomiałem wkompilować obsługę dysków SCSI. Zazwyczaj opcje wymagające się są jasno oznaczone (bądź jak usb-storage, bądź w ogóle się nie pojawiają). Tutaj dostałem ciszę.
Trud się chyba jednak opłacił - Gnome startuje szybciej 'na oko'
Dla żartu zainstalowałem sobie zamknięte sterowniki. Rezultat jak w temacie :)
Zaczynam wariować z licencjami. Nie chcę mieć nic zamkniętego. Oczywiście w zależnościach Gnome(jeśli mnie pamięć nie myli) w Gentoo znalazło się Corefonts. Żeby utrzymać czystość systemu trzeba się trochę napracować (licencje w ebuildach do tego bywają źle opidane)
Teraz zauważyłem coś na GPLu mającego w zależnościach licencje as-it. Dlaczego tyle projektów OS ma w zależnościach zamkniętych programów (tzn. nie wolnych)?
Przeczytałem opis Gnome i Kde. Znalazłęm w nim kilka przeinaczeń.
Sure, GNOME’s file manager (Nautilus) has several ways to access network shares: FTP, SSH, Windows file sharing, and more. But the official GNOME applications don’t do such a great job in this sense. Ever tried playing an MP3 on a share with Rhythmbox? Maybe opening a remote file in OpenOffice.org? Due to the way remote file access is integrated into GNOME applications, these operations sometimes and have quirks, or are outright impossible. For example: you cannot just drag and drop a file in an SSH share from Nautilus to OpenOffice or other applications.
Przetestowałem kilka aplikacji z których na codzień korzystam: Banshee, Gimp, Abiword, Gnumeric, Conglomerate. Wszystkie... potrafiły połączyć się przez ssh (korzystając z Gnome Keyring
Idę ulicą. Osoba przedemną wypuszcza kłąb trującego dymu. To nie jest opowieść SF - to polska na przełomie wieków. Szanuje prawo do trucia się, czym tylko chcemy, ale nie zatruwajmy innych - szanuj także ich prawo do nie bycia zatruwanym. We własnym domu - prosze bardzo, w czyimś domu - to zależy od gospodarza. Jednak, kiedy jestem zmuszony gdzieś przebywać (ulica w drodze z domu na przystanek), to proszę, żeby moje prawo do oddychania powietrzem nie było negowane.
Druga to schody ruchome w metrze. W np. Londynie są tabliczki, żeby stać po prawej stronie (idący poruszają się lewą). W Polsce ktoś staje blokując przejście (a właściwie ograniczając o połowe jego przepustowość). Dla niego to 5s, dla ludzi na dole znacznie więcej...
Postanowiłem wyrzucić Windows, z których nie korzystam. Wszystko poszło gładko. Jednak, by powiększyć partycje musiałem przerzucić pliki na inny komputer. Na szczęście cos mnie tkneło i dla /home zrobiłem partimagem kopie oprócz tar.bz2.
I całe szczęście - okazało się, że plik był za duży (5 GB) na ntfs. Cóż udało mi się odzyskać.
Dodatkowo zobaczyłem, ile mam śmieci w .Trash'u i przesiadłem się na reiser4.
Edycja: To był chyba 'niestabilny stabilny' System Rescue CD. Przypomniałem sobie, że na reiserze też się rozwalił (miałem 2 przykre przypadki z 4 - teraz i bardzo dawno temu - jakiś rok).
Piszę z kawiarenki, gdzie można korzystać z 3 komputerów (w tym jeden z fedorą - dlaczego tylko na procesorze 366 MHz?) i jest brama tak, że można łączyć się z ssh bez wpisywania proxy. A jednak można :)
Chciałem skomentować wpis w linuxnews. Podaje adres email i w odpowiedzi dostaje coś takiego http://linuxnews.pl:8080/auth/confirm.php?login=xxxxxx&id=xxxxxx. Oczywiście port 8080 jest zblokowany. W tej chwili jestem załamany - muszę znaleść specjalną strone www, która zproxuje stronę www. Oczywiście o łączeniu się z anonimowym proxym nie ma co mażyć...
Rozumiem, bezpieczeństwo doba terroryzmu itp. Ale dlaczego nie mogę zkomentować wpisu na linuxnews (port 80 nie działa...) tego nie rozumiem.
Mam szczęście być na wakacjach. Niestety jestem uzależniony od jedynego słusznego systemu operacyjnego z jego przeglądarką.
Instalowanie i ściąganie środowiska pracy trochę zajmuje. Może kupię po prostu pendrive i zainstaluję:
Czy 512 MB wystarczy?
Od teraz uzytkownicy IE odwiedzający ta strone dowiedzą się na temat alternatywnych przeglądarek. :)