Dawno nie pisałem już na blogu - ponad rok. Trochę się działo w międzyczasie. Czas może coś naskrobać.
Z okazji wyborów pojawiły się uwagi że kampania nie jest merytoryczna a powinna być. Wydaje mi się jednak że kampania wyborcza nigdy nie będzie merytoryczna nawet przy jak najlepszych chęciach polityków - żeby prowadzić merytoryczną kampanię odbiorcy muszą posiadać pewien zakres wiedzy. Z góry przepraszam za zangielszczanie pewnych pojęć - nie zawsze uda mi się znaleźć polskie tłumaczenie.
Nie chcę poruszać spraw polityki bieżącej - kto ma rację w jakiej sprawie - i proszę o brak dyskusji na ten temat w komentarzach.
Jakiś czas temu w internecie było głośno na temat blokowania serwerów IRC przez neostradę. Teraz, przed chwilą przeczytałem o zablokowaniu strony... gimpa. Nie mogąc uwierzyć poprosiłem kolegę (ma Internet DSL czy jak to się tam nazywa) o sprawdzenie - no i rzeczywiście nie działa. Przez Netię - bez problemów.
Pytanie za 3 punkty - przed czym ma to właściwie chronić? Przed wirusami? Przed piractwem? A może to nie blokada tylko biedne połączenie (wtedy - dlaczego alternatywne trasowanie nie zostało zastosowane)?
Nie miałem za bardzo czasu o tym pisać więc jest spore opóźnienie. Jakiś czas temu wybuchła afera z powodu ulotki na której było napisane "Szkoda, że modlitwa nie rozjaśnia także skóry".
Ta ulotka albo nie jest rasistowska albo wątpi we wszechmoc lub dobroć Bożą (ew. popiera deizm więc również nie jest zgodna z KK) - tzn. w sens próśb w modlitwie dotyczących tego świata. Jeśli Bóg jest wszechmogący, dobry i działający oraz biała skóra jest (Bóg raczy wiedzieć jakiego powodu) dobra to może on to zrobić - w szczególności gdy Go ta osoba poprosi. Więc jeśli Bóg jest wszechomogący, dobry i działający i nie zmienia skóry na prośbę to zapewne kolor skóry jest neutralny (ew. może być dodatkowym krzyżem - ale nie bardzo mogę wymyśleć rozumowanie, które mogłoby do takiego wniosku doprowadzić). Jeśli Bóg nie jest wszechmogący, dobry lub działający to również modlitwa nie 'rozjaśni' skóry.
Więc, zakładając logikę, albo jest to "Rasistowska ulotka w kościele przecząca dogmatom" albo nie jest to rasistowska ulotka.
Ostatnio głośno jest o problemie występującym m. innymi na pl. Wilsona w Warszawie. Okazało się, że Banki wypierają kawiarnie i sklepy.
Jak zauważyłem pierwszą instytucją obwinianą o ten proces był wolny rynek. Jak powszechnie wiadomo ta instytucja dzisiaj jest winna wszystkiemu - od drogiego jedzenia poprzez pogodę na kryzysach kończąc. Co jednak słychać 'po drugiej stronie barykady'?
Spójrzmy na przyczyny tego wypierania. Nie ma żadnych 'naturalnych' przyczyn dla których banki miały by mieć więcej pieniędzy na wynajmowanie lokali niż sklepy. Obecnie trudno je uznać za bardziej pewne (patrz - regularne kryzysy). Przyczyna może być 'nienaturalna'. Dokładniej - rynek pieniądza jest kontrolowany przez Bank Centralny. Jeśli kredyty są sztucznie tanie (pieniądz jest 'łatwy') to podwyższa się ilość żądana przez konsumentów. Banki mające więcej klientów oczywiście otwierają następne oddziały. Ponieważ takie miejsca są dobrami ekonomicznymi to rynek szuka nowego ekwilibrium - już niestety nie tego 'społecznie pożądanego'.
PS. Chciałem zaznaczyć, że moja wiedza ekonomiczna jest powierzchowna - jednak to mi przyszło do głowy, gdy zacząłem analizować tą sprawę
W ostatnią niedzielę byłem w kościele (jak co tydzień). Nie poszedłem do tego z mojej parafii tylko do sąsiedniej - zazwyczaj są lepsze homilie a i nastrój jest lepszy. Ale nie tym razem.
Na rozpoczęcie olimpady w Chinach miałem umieścić wpis okazyjny dotyczący mojego "poparcia" dla polityki partii komunistycznej w Tybecie, Wielkiego Firewallu i innych "dobrodziejstw". Pesymistycznie zakładałem że będzie to jeden z nielicznych głosów sprzeciwu (z tego co wiem do tej pory protesty przed ambasadą Chin nie gromadziły tłumów i nie odbijały się żadnym echem w mediach) - jak widać myliłem się. Jednakże są głosy mówiące, że protesty nie mają sensu.
Do tej pory myślałem, że metafora zbitej szyby jest rozumowaniem ad absurdum przeciwników interwencjonizmu. Jak się okazało - myliłem się.
Przeczytałem właśnie na wikinews, że są projekty zdelegalizowania P2P. Pytań mam 2: co to jest P2P i dlaczego ma zostać zdelegalizowane.
Jeśli dobrze rozumiem to P2P polega na ściąganiu danych z kilku źródeł w tym samym czasie. Czy jeśli został prawidłowo zastosowany load balancer i obrazek jest ściągany z innego serwera niż plik html (lub xhtml) to jest to P2P czy nie? Bo do definicji może pasować.
Innym pytaniem jest czySkype stanie się nielegalne. Jeśli mi wiadomo opiera się ono na bezpośrednim łączeniu użytkowników bez pośrednictwa serwera centralnego (mogę się mylić) a to jak najbardziej jest P2P. Można nawet w ten sposób wymieniać pliki ;)
Nawet jeśli znajdziemy definicję pasującą tylko do torrentów, kazzy etc. to niby dlaczego mam mieć zabronione torrentowanie Ubuntu czy Eclipse? A jeśli uznamy takie ściąganie za legalne to ściąganie plików objętych prawem autorskim chyba już jest nielegalne?.
Czy dojdziemy do takiej sytuacji w której zakazujemy czegoś wszystkim - bez względu jak to wykorzystują. Proponuje w takim razie skazać wszystkich posiadających samochody - którymi mogą przekroczyć prędkość albo kogoś przejechać (i o ile dobrze się zastanowić to jest to znacznie ważniejsze niż prawa autorskie). W końcu jakiś czas temu wszystkie komputery były nielegalne (miały nagrywarki czyli "urządzenie które mogło służyć do kopiowania płyt").
Tekst ten stanowi pewne moje przemyślenia na temat sensu kary. Mam nadzieje, że jest on w miarę kompletny ale wniosę ewentualne poprawki. Wydaje mi się, że jest on oparty wyłącznie na moich przemyśleniach ale może się zdarzyć, że ktoś to już napisał (i zrobił to lepiej) a ja się na nim wzorowałem. Jeśli tak jest to przepraszam.
Podczas pisania tekstu przejżałem wikipedię i znalazłem taki cytat:
Koncepcje kary kryminalnej:
- kara jest celem samym w sobie (odpłatą za zło)
- kara jest środkiem do celów użytecznych (poprawa skazanego)
- koncepcje koalicyjne - łączące dwa poprzednie elementy
Wydaje mi się on jednak nie zawierać wszystkich rodzajów kary
Jest też możliwe łączenie tych koncepcji (na zasadzie koncepcji koalicyjnej)
Miałem nieszczęście być przez kilka ostatnich tygodni w Oxfordzie. Oczywiście informacja na temat powodzi do nas dotarła ;) (nawet z powodzią). Co ciekawsze usłyszałem 60 lat temu zalało Bandbury Road [ulicę przy której mieszkałem] po kostki, ale (...) [tutaj nie pamiętam co zrobiono] i zalało zamiast tego Kidlington
. W zasadzie spokojnie - zdaje się że zalało łąki i inne tereny zalewowe (przynajmniej o niczym nie słyszałem). Po powrocie do polski czytam w gazecie Największa powódz od 500 lat
, Mieszkańcy Oxfordu wiedzą kogo winić
(podpis pod obrazkiem grupy ludzi na zalanej drodze z namisami przeciw globalnemu ociepleniu). Czy ja byłem ślepy/w nieodpowiedniej części miasta/państwa czy gazety z lekka przesadzają?
Tak - to już właściwie koniec serii wpisów jaki to ja jestem inteligentny a inni nie(co oczywiście nie jest prawdą). Właściwie w tym wpisie zamieszczę dwie sytłację dotyczące tej samej osoby.
Ostatnio zauważyłem, że znacznie chętniej zgłaszam błędy dla Gnome niż dla Gentoo. Moim zdaniem powód jest prosty - jeśli popełnie jakis błąd (na przykład wyśle duplikat) to jestem grzecznie upominany a nawet zachęcany do dalszego korzystania z Bugzill'i(Thanks for the bug report. This particular bug has already been reported into our bug tracking system, but please feel free to report any further bugs you find.
) - ponieważ wygląda to przy wielu bugach identycznie sądzę, że jest to standardowy komunikat. Na Gentoo nie spotkałem się nigdy z takim komentarzem.
Nigdzie nie mogę znaleźć żadnych informacji na ten temat... Ktoś wie o co chodziło?
PS. Wszystkie 'nieencyklopedyczne' wpisy mogą zostać skasowane - to nie jest miejsce na świętą wojne ;)
Czasami mam polityki po prostu dość. O ile w diggu 'łatwo' jest nie zasubskrybować politycznych kanałów to w digu(osobny temat World & Business zawiera politykę i opinie polityczne) to na polskich odpowiednikach polityka jest w Kraju, Świecie, Kulturze, Gospodarce...